Mili goście

poniedziałek, 30 maja 2011

Torebka dla małej dziewczynki

I jeszcze jedna torebeczka, coś w rodzaju saszetki,  tym razem różowo-niebieska. Ściągana sznurkami, z paseczkiem do przewieszenia przez ramię. Zupełnie nie wiedziałam, jak ją ozdobić, no, kompletne zaćmienie. W końcu wpadłam na pomysł z filcowymi kwiatkami, które przyszyłam ręcznie. Jest malutka i bardzo poręczna, zresztą jest użytkowana dosyć intensywnie, czyli zdała egzamin w praktyce :)


A tak wygląda tył torebeczki:



 Ściągnięte sznurki:




Środek torebeczki z kieszonką:



Gdyby było zainteresowanie,  to chętnie opracuję tutorial, bo szyje się ją bardzo prosto i szybko.

sobota, 28 maja 2011

Broszka

Oczywiście śliwkowa satyna. Moja pierwsza w życiu broszka. 
Wierzch:


A tak wygląda spód:


Dziękuję bardzo za przemiłe komentarze, są dla mnie bardzo ważne. Trochę tracę zaufanie do Bloggera przez te ostatnie niedogodności, zobaczymy, co będzie dalej. Mam nadzieję, że się to wszystko naprawi....

środa, 25 maja 2011

Torebka okrągła

W zamierzeniach miała być z fioletem, do sukienki w takich odcieniach. Eksperymentalnie - okrągła, dawno nie szyłam takiego kształtu. Taka mi wyszła:


Zastosowałam aplikację odwrotną.  Torba ma pasek regulowany, średnicę ok. 20 cm, jest zamykana na zamek błyskawiczny, ma też zabawne dzyndzelki ze śliwkowej satyny.


A szyta do takiej sukienki:

W środku kieszonka na zamek błyskawiczny i druga dzielona na dwie części.


Ale po tych ostatnich doświadczeniach raczej jestem wyleczona z szycia okrągłych torebek.... Przynajmniej na jakiś czas.

sobota, 21 maja 2011

Torebka komunijna

Całkiem niespodziewanie okazało się, że potrzebna jest torebeczka komunijna. Żadnego doświadczenia w tej materii nie miałam, a do tego śliskie tkaniny. Nie mogłam się przyzwyczaić do uciekających szmatek, na szczęście szycie  długo nie  trwało. Końcowy efekt w pelargoniach:


I jeszcze kilka zdjęć: torebeczka otwarta.



Detale:


Spód:

Tutaj w całej okazałości:

W sumie z satyny jednak szyje się dosyć dobrze. Tak to elegancko wygląda. Na zdjęciach zapomniałam pokazać, że w środku jest podszewka i  trzy kieszonki na drobiazgi......

środa, 11 maja 2011

Różany wianek w pastelach

A więc idąc za ciosem, popełniłam następną makatkę, stosując tę samą metodę, którą opisałam poprzednio jako watercolor. Tym razem wycinałam kwadraciki nożyczkami, żeby wybrać odpowiednie elementy. Takie, które chciałam mieć, żeby w efekcie utworzyć wieniec kwiatowy. Wyszło tak:


Tutaj zbliżenie środka:

Potem długo myślałam nad pikowaniem i wymyśliłam takie, na  zdjęciu poniżej widać je w miarę dokładnie;


Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy tu do mnie zaglądają, również bardzo dziękuję za komentarze, które są  niezwykle sympatyczne i bardzo mnie cieszą :)

wtorek, 3 maja 2011

Tutorial. Motyle metodą Watercolor cz. 2

Tutaj kończę  tutorial szycia   makaty, widocznej poniżej, zaczęty w poprzednim poście.
Żeby było śmieszniej, to już po pracowitym narysowaniu kwadracików na flizelinie,  znalazłam  TUTAJ gotowy do kupienia podkład z nadrukiem.....


Następnym etapem po  przyprasowaniu kwadracików do flizeliny jest złożenie po narysowanych liniach np. w pionie i przeszycie wszystkich pasów po kolei.


Tutaj wszystkie pionowe pasy zeszyte.
A teraz zszywanie poziomych pasów, wszystkie dodatki na szew przecinałam do miejsca przeszycia.

 Tak wygląda lewa strona:
 A tutaj zbliżenie:
 Po zeszyciu prawa strona:

A potem tylko obramowanie, aplikacja motylków, ocieplina i pikowanie.
Mam nadzieję, że opisałam to w miarę zrozumiale. To mój pierwszy tutorial, jeśli coś nie tak, to proszę o wybaczenie. Zresztą zawsze można mnie dopytać :)

Tutorial. Motyle metodą Watercolor cz. 1

Skończyłam właśnie szycie makaty metodą watercolor. Pomyślałam, że może ktoś zechce skorzystać z moich doświadczeń, ponieważ ten sposób szycia  zawiera pewne uproszczenia. I prawdę mówiąc, szyłam  taką metodą po raz pierwszy.  Końcowy efekt jest taki:


Zobaczyłam ten sposób szycia  na blogu Maknety,  a z niego na linku do jeszcze innego bloga.
A teraz po kolei.
Najpierw kupiłam cienką flizelinę z klejem z jednej strony. Następnie rozłożyłam na stole i przykleiłam do niego taśmą malarską, żeby się nie przesuwała. Taką taśmą skleiłam dwie linijki, bo flizelina ma szerokość 90 cm, więc jedna linijka była za krótka. I zaczęłam rysować linie w takiej samej odległości od siebie. Najpierw poziome.


Potem pionowe, żeby otrzymać kratkę o odpowiedniej wielkości. Linie powinny być rozmieszczone dokładnie pod kątem prostym w stosunku do siebie i brzegów flizeliny.

Potem cięcie kwadracików z materiału, oczywiście o tej samej wielkości, co narysowane na flizelinie  kratki.



Oczywiście zrobiłam więcej kwadracików, niż potrzebowałam.
Następnie ucięłam kwadrat z flizeliny z narysowanymi kwadracikami i zaczęła się zabawa. Układanie puzzli, przymierzanie i różne kombinacje.

Następnie, po dokładnym ułożeniu kwadracików, przyprasowałam je żelazkiem do flizeliny. Dalszy ciąg tutorialu w części nr 2.

poniedziałek, 2 maja 2011

Spotkała mnie niespodzianka...

I to jeszcze jaka. Przychodzi listonosz i przynosi mi przesyłkę. Koperta bąbelkowa, miękka w dotyku. Ale od kogo? Przecież żadnej  przesyłki się nie spodziewam. Gorączkowo otwieram kopertę  a tam .... szmatki. Cudne! Wtedy dopiero patrzę na nadawcę.  Marienka. Przypomniało mi się dopiero, że to może za te czarno-białe, co jej kiedyś wysłałam?. Marienko, dziękuję Ci bardzo, bardzo. Uszczęśliwiłaś mnie całkowicie. Szmatki cudne, dwie zaprojektowane przez Kaffe Fassett z kolekcji August Roses. A trzecia też śliczna z kawą, lodami i torcikami.  Żadnej szmatki Kaffe Fassetta jeszcze nie miałam do tej pory, tylko na zdjęciach je oglądałam, zastanawiając się nad tym, jakie są w realu.
Zobaczcie, jakie śliczne..



Wszystko wskazuje na to, że mam następne trumienne, bo takie pociąć to jest chyba niemożliwe :)