Mili goście

niedziela, 26 sierpnia 2012

Coś innego, chociaż też patchwork....

Kończy się ten szalony, wakacyjny czas. Kończą się moje wyjazdy, a przynajmniej może będą mniej intensywne. Zbliża się  ulubiona jesień ze swoim spokojem i wyciszeniem.  Tak, tak, lubię jesień, szczególnie złotą, ale nawet niekoniecznie. Postanowiłam pokazać coś, czego wydawałoby się, że nie można uszyć. No bo jak może wyglądać "uszyty" zegar? Albo zegar patchworkowy?
Ano, właśnie tak:

Zrobiłam tylko jeden egzemplarz. I raczej więcej nie będzie, dlatego, że zbyt dużo jest tutaj pracy, nie związanej z szyciem. Potrzebny jest zakup mechanizmu i wskazówek, wycinanie sklejki, mocowanie tego wszystkiego, żeby się trzymało kupy i to w miarę solidnie. Jakoś mnie to nie bawi. Ale ten  mój patchworkowy zegar działa. Niech posłuży komuś za inspirację :)
Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie, bardzo dziękuję za zainteresowanie :)
Witam nowych obserwatorów :)

środa, 15 sierpnia 2012

Za jeden uśmiech - kołderka dla Uli

Wysłałam  kołderkę do Uli. Uszyłam ją trochę wcześniej, ale przez te wyjazdy nie dałam rady wysłać, więc dopiero dzisiaj. Do szycia wyszukałam wesołe tkaniny, takie miłe i dziecięce, prawie same kropeczki. Ale szycie to tylko dodatek do ślicznych, haftowanych kwadracików. To zasługa Hani, Uli, Dżej nej, Mili, Cygi, MK, M, Jadzi i Lucyny Joli. Cała kołderka wypikowana jest "z ręki". Nie pikowałam zbyt gęsto, żeby pozostała miękka i miła, taka do przytulania. Mam nadzieję, że spodoba się Uleńce......



 Tak wygląda spód kołderki:

piątek, 10 sierpnia 2012

Wyjazdy i powroty

Tym razem Trójmiasto. Sopot, Gdańsk, Gdynia, Oliwa. Zwiedzanie i nawet trochę plażowania było. To był bardzo intensywny wyjazd. Siedzę i się głowię, jak tu zrobić relację. Kilka dni, ale mnóstwo zwiedzania, mnóstwo wrażeń, pływanie statkami, Muzeum Bursztynu i inne,  prawie 800 zdjęć. Spróbuję, może trochę ożywię mojego bloga, bo przysypia snem wakacyjnym....
Oczywiście Neptun.
 Cd. Gdańska, widok z nabrzeża.
 Słynny Monciak w Sopocie.
 Nawet kąpiele były...
 Opera Leśna w Sopocie
 Znowu morze, tak było codziennie....
 Nie, to nie pustynia.....
 Te wielbłądy też wyglądają, jak na wolności. Ale to ZOO wOliwie.
 Gdańsk tym razem z góry.
 I piękne Akwarium w Gdyni.

 Nie sposób wszystkiego opisać. W każdym razie wyjazd bardzo udany. Pogoda wspaniała, pod koniec było trochę chłodniej,  na zwiedzanie w sam raz.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających bloga, zadziwia mnie niezmiennie, że aż tyle osób tu zagląda, pomimo totalnego zastoju. Może niedługo zacznie się tutaj coś dziać....