Dziękuję za kibicowanie i cierpliwość. Za komentarze i w ogóle za obecność, za domysły i ciekawe spostrzeżenia. Wszystkim serdecznie dziękuję.
Wczoraj skończyłam moje "dzieło". Jest to quilt szyty metodą bargello. Cała sztuka polega na tym, że jest to koło, które składa się z 36 kawałków o kącie 10 stopni. Zdawałam sobie sprawę, że pomyłka o 1 mm na jednym kawałku, może spowodować różnicę w obwodzie o 36 mm. Ale wszystko się udało.
Inspiracją był okrągły quilt (chyba serweta, bo prezentowany był na leżąco), który widziałam na
13 Europejskiej Wystawie Patchworku w Ste Marie-aux-Mines we Francji, którą zwiedzałam z koleżankami w 2007 roku. To było
tutaj. Tam co roku jest wystawa.
Miałam też dylemat przy szyciu, bo jeden etap to uszycie tej środkowej, okrągłej części (nie chciałam zostawić w tej postaci) a drugi - to doprowadzenie do postaci z jakimiś kątami prostymi...
A teraz pokazuję po trochu:
I następne:
Detale, pikowanie
Zbliżenie na środek:
W pozycji wiszącej (trochę krzywo wisi):
Widoczne tylko "okrągłe":
Spód, dobrze widoczne pikowanie:
Na koniec trochę liczb: wymiary quiltu 1,40 x 2,00 m; średnica spirali 1,30 m: użyłam 18 kolorów i 743 kawałki tkanin, i nie wiem, ile nici. Szycie maszynowe, tylko środek szyty ręcznie przy pomocy
freezer paper. Pikowanie maszynowe. Quilt ten może służyć jako makata do powieszenia na ścianę (ma wszyty tunel) lub jako narzuta na pojedyncze łóżko.