Tym razem wiewiórki. Oczywiście na podstawie nieocenionej Tone Finnanger i jej książki "Radosne dekoracje". Miałam niezłą zabawę z szyciem, szyje się trochę inaczej niż Tildy i króliki, ale też fajnie. Gdybym robiła je jeszcze raz, to wszyłabym uszka od razu podczas zszywania poprzecznego szwu na głowie (dobrze widać ten szew na schemacie głowy wiewiórki), byłoby znacznie prościej i szybciej. A teraz zapraszam do oglądania.
Miały mieć rumieńce, ale na wiewiórkowych pyszczkach wyszły one raczej średnio....
Miło mi niezmiernie, że ciągle mam tylu gości i kilku z nich zostało na stałe :)