Wczoraj skończyłam szycie witrażu. Oczywiście irysy, mój ulubiony motyw. Chciałam sprawdzić, czy jeszcze potrafię szyć witraże, poza tym zamarzyła mi się jakaś bardziej ambitna praca. Wybrałam sobie dosyć trudny wzór i do tego dosyć mały. Pracy miałam mnóstwo i to dosyć precyzyjnej. Z założenia ta technika jest dosyć prosta, jednak w praktyce jest to ogrom żmudnego, powolnego przyszywanie lamówki i to w odpowiedniej kolejności, kolejność jest bardzo istotna. Żeby przykryć wszystkie otwarte końce lamówki. No cóż, zachciało się - trzeba było zrobić....
A teraz efekty. Wyszło tak:
Trochę detali:
Wielkość makatki to 50 x 105 cm. Obwód witrażu jest celowo niezbyt równo uszyty, żeby się nie mylił z prawdziwym witrażem, wykonanym ze szkła.
Pokażę jeszcze niektóre wcześniejsze moje prace tego typu:
Witraż "Kalie":
Witraż "Madonna z dzieciątkiem":
"Szopka betlejemska" - nie mam aktualnego zdjęcia, więc podaję linka, szopka jest
TUTAJ
Pozdrawiam serdecznie osoby komentujące, witam nowych obserwatorów. Czytam wszystkie Wasze komentarze, jestem szczęśliwa, że tyle osób o mnie pamięta i pisze tutaj tyle dobrych słów.... Może trochę kolorów na moim blogu ubarwi jesienne dni...