czwartek, 27 września 2012

Co za dzień......

Co za niespodzianka!!!!! Ale po kolei. Wczoraj zastałam awizo w skrzynce na listy, ale niespecjalnie mnie zainteresowało, ponieważ nie spodziewałam się żadnej przesyłki. Pomyślałam: pewnie  jakieś  pismo urzędowe, może coś trzeba płacić albo załatwiać. Jednak poszłam dzisiaj na pocztę. Spojrzałam na adres, a to przesyłka od Kiboko!!!!!! A tam takie cudo, że mnie zatkało.
Pięknie zapakowany w serduszkowe pudełko i uszytą (!) torebeczkę bajecznie kolorowy .... naparstek. To
już drugi z kolei od Kiboko.

Tak to wyglądało po kolei: karteczka i pudełeczko:
A w pudełeczku zawiązany woreczek:
 O, taki maleńki:
 A to moja "kolekcja" naparstków: no, może nie jest duża, ale powolutku się powiększa:
Ten brązowy, ósmy z lewej, to też od Kiboko, z Turcji :)

Kochana Marzenko, bardzo, bardzo Ci dziękuję. Taką mi sprawiłaś niespodziankę, że aż łzy mi poleciały  z  radości. Że o mnie pamiętasz, że masz takie dobre serce. Nasza znajomość internetowa trwa już kilka dobrych lat, a w tym roku spotkałyśmy się w realu na wystawie patchworków  w Krakowie. Tu jest adres bloga Kiboko, zajrzyjcie do niej, bo warto. Jej ostatnia praca jest niesamowita, zachwycająca!!!!!!

poniedziałek, 24 września 2012

Kartki quilt c.d.

Pokazuję kartek ciąg dalszy. Trochę inne, niż poprzednio :) W wiekszości to aplikacje na różnym tle.

 Kartka poniżej jest wykonana metodą "crash", takie tam eksperymenty. Na zdjęciu tego nie widać, nie udało mi się tego pokazać. Te niebieskie - to jojo.








Pozdrawiam wszystkich, którzy tutaj zaglądają :)

środa, 19 września 2012

Kartki

Dalszy ciąg kartek. Jestem w "kartkowym" ciągu.....

 Kartka patchworkowa:

Też patchwork, ale z koronką:

Tutaj liście, ale prawdziwe, takie z drzewa....

I tym akcentem na czasie  do następnego posta.....

poniedziałek, 17 września 2012

Wspomnienie lata

Poduszka z kawałka tkaniny, która powstała z eksperymentów, związanych z farbowaniem. Jakiś czas temu bawiłam się w farbowanie z różnymi efektami. I tak właśnie wygląda ta poduszka. Jeszcze trochę lata na blogu.....


Dziękuję za to, że zaglądacie tutaj, że takie piękne komentarze, bardzo mnie to cieszy....

wtorek, 11 września 2012

Len na wagę złota

W moich zasobach natknęłam się ostatnio na kawałek lnu, który pieczołowicie przechowywałam. Kiedyś przed laty znalazłam go na strychu naszego starego domu. Otóż jest to kawałek tkaniny  z ręcznie przędzionej nici z prawdziwego lnu. Nitka jest niejednakowej grubości, widać ręczną robotę. Nawet w niektórych miejscach udało mi się znaleźć okruszek tzw. paździerza.  Tkanina jest szorstka w dotyku i dosyć ciemna. Dla mnie taka szmatka  jest na wagę złota, to prawdziwy skarb. We współczesnych czasach autentyczny len???? To są nici, przędzione ręcznie w warunkach domowych na kołowrotku, następnie oddawane były do tkacza, który zamieniał je w tkaninę.  Potem poddawana ona była bieleniu a może nawet innym zabiegom. I co można z tego uszyć, żeby podkreślić wyjątkowość tej tkaniny?


Tylko kartkę, która nigdy nie zostanie wysłana. No, może zostać podarowana jakiejś zakręconej pasjonatce w wyjątkowym przypadku......
Mereżka robiona też nićmi lnianymi, do tego przyszyte wiekowe drewniane guziki. Trochę ta koronka mi nie pasuje kolorystycznie, zresztą tutaj w ogóle nic mi nie pasowało. Tylko ten kawałek lnu ze swoją wyjątkową fakturą i urodą, ale kartka wówczas byłaby niezwykle skromna......
I jeszcze jedna:


 Spód:

Pozdrawiam nowych obserwatorów mojego bloga. I wszystkich  zaglądających, miło mi Was wszystkich tutaj gościć:)))))
Dziękuję za budujące i pełne serca komentarze :))))))

wtorek, 4 września 2012

Komplet z różą

Dostałam niedawno w prezencie czytnik książek. Polecam wszystkim, bardzo użyteczny gadżet,  zwłaszcza dla osób, lubiących czytać. Doskonale się sprawdza w podróży (wypróbowane). Ostatnio można kupić już sporo książek w formie e-booków w księgarniach internetowych. Ale nie o tym miałam pisać, tylko o pokrowcu do czytnika, na który znalazłam fajną szmatkę.  I jeszcze z pozostałej części uszyłam sobie kosmetyczkę :)



Tył kosmetyczki:

A tak w ogóle to muszę wam opisać trochę moich niepokojów. Może to w części wytłumaczy moje rzadkie wpisy.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Coś innego, chociaż też patchwork....

Kończy się ten szalony, wakacyjny czas. Kończą się moje wyjazdy, a przynajmniej może będą mniej intensywne. Zbliża się  ulubiona jesień ze swoim spokojem i wyciszeniem.  Tak, tak, lubię jesień, szczególnie złotą, ale nawet niekoniecznie. Postanowiłam pokazać coś, czego wydawałoby się, że nie można uszyć. No bo jak może wyglądać "uszyty" zegar? Albo zegar patchworkowy?
Ano, właśnie tak:

Zrobiłam tylko jeden egzemplarz. I raczej więcej nie będzie, dlatego, że zbyt dużo jest tutaj pracy, nie związanej z szyciem. Potrzebny jest zakup mechanizmu i wskazówek, wycinanie sklejki, mocowanie tego wszystkiego, żeby się trzymało kupy i to w miarę solidnie. Jakoś mnie to nie bawi. Ale ten  mój patchworkowy zegar działa. Niech posłuży komuś za inspirację :)
Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie, bardzo dziękuję za zainteresowanie :)
Witam nowych obserwatorów :)

środa, 15 sierpnia 2012

Za jeden uśmiech - kołderka dla Uli

Wysłałam  kołderkę do Uli. Uszyłam ją trochę wcześniej, ale przez te wyjazdy nie dałam rady wysłać, więc dopiero dzisiaj. Do szycia wyszukałam wesołe tkaniny, takie miłe i dziecięce, prawie same kropeczki. Ale szycie to tylko dodatek do ślicznych, haftowanych kwadracików. To zasługa Hani, Uli, Dżej nej, Mili, Cygi, MK, M, Jadzi i Lucyny Joli. Cała kołderka wypikowana jest "z ręki". Nie pikowałam zbyt gęsto, żeby pozostała miękka i miła, taka do przytulania. Mam nadzieję, że spodoba się Uleńce......



 Tak wygląda spód kołderki:

piątek, 10 sierpnia 2012

Wyjazdy i powroty

Tym razem Trójmiasto. Sopot, Gdańsk, Gdynia, Oliwa. Zwiedzanie i nawet trochę plażowania było. To był bardzo intensywny wyjazd. Siedzę i się głowię, jak tu zrobić relację. Kilka dni, ale mnóstwo zwiedzania, mnóstwo wrażeń, pływanie statkami, Muzeum Bursztynu i inne,  prawie 800 zdjęć. Spróbuję, może trochę ożywię mojego bloga, bo przysypia snem wakacyjnym....
Oczywiście Neptun.
 Cd. Gdańska, widok z nabrzeża.
 Słynny Monciak w Sopocie.
 Nawet kąpiele były...
 Opera Leśna w Sopocie
 Znowu morze, tak było codziennie....
 Nie, to nie pustynia.....
 Te wielbłądy też wyglądają, jak na wolności. Ale to ZOO wOliwie.
 Gdańsk tym razem z góry.
 I piękne Akwarium w Gdyni.

 Nie sposób wszystkiego opisać. W każdym razie wyjazd bardzo udany. Pogoda wspaniała, pod koniec było trochę chłodniej,  na zwiedzanie w sam raz.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających bloga, zadziwia mnie niezmiennie, że aż tyle osób tu zagląda, pomimo totalnego zastoju. Może niedługo zacznie się tutaj coś dziać....

poniedziałek, 16 lipca 2012

Po wystawie w Krakowie...

Byłam, widziałam i to kilka razy :) Pierwszy w Polsce Festiwal Patchworku, zorganizowany w Krakowie przez BERNINĘ. Bardzo intensywny wyjazd.  Wystawiono chyba 9 moich prac, znajdują się tam w doborowym towarzystwie. Spotkałam mnóstwo przemiłych osób, prawie wszystkie to znajomości wirtualne  dotychczas. Spotkałam tylko jedną koleżankę, którą znałam wcześniej z Kołderkowa. Nagadałam się za wszystkie czasy, zrobiłam sporo zdjęć. W końcu testowałam maszynę do szycia Berniny z niezłym "bajerem" w postaci laserowego czujnika długości ściegu!!!!!
Teraz o patchworkach. Mnóstwo cudnych prac, które można obejrzeć z bliska. Kilka patchworków szytych ręcznie i ręcznie pikowanych. Normalnie uczta dla oczu i zachwyt dla duszy. Dla mnie niesamowite przeżycie, że to tu, w Polsce. W 2007 roku byłam na  Carrefour Europeen du Patchwork  w Ste Marie-aux-Mines we Francji, tamta wystawa była wielka, to był cały kompleks sal wystawowych,  rozrzuconych  na dużym obszarze, wystawiano nawet w kościołach,. Ale tutaj to jest dobry początek.




Jeśli ktoś cierpi na  niedosyt informacji, związany z wystawą, to zapraszam na bloga kiboko. Tam jest  wszystko pięknie i szczegółowo opisane, z mnóstwem zdjęć i komentarzy :)
Mój album zdjęć z Wystawy Patchworku w Krakowie, nic nowego, zdjęcia się  już powtarzają tyle razy.....
Dziękuję wszystkim osobom, z którymi się tam spotkałam za wspaniałe towarzystwo i interesujące rozmowy.

wtorek, 10 lipca 2012

Makatka rocznicowa

Wczoraj właśnie skończyłam makatkę z okazji rocznicy ślubu. Kolejna makatka ze zdjęciem.  Latem trudniej jest szyć, zwłaszcza w takie upały. Nie chce się siedzieć w domu, tak miło jest na dworze. Tak więc uszycie czegokolwiek przy takich temperaturach uważam za sukces:)

 Trochę detali:




 A tak wygląda spód:

Jutro wybieram się do Krakowa  w odwiedziny do koleżanki, przy okazji zajrzę na wystawę patchworków, którą organizuje Bernina. Mam nadzieję, że w następnym poście uda mi się napisać relację z tej wystawy :)