wtorek, 9 sierpnia 2011

Kosmetyczka w kropki

Dziękuję wszystkim odwiedzającym za wsparcie i trzymanie kciuków, za wszystkie cudowne komentarze, które powodują, że czuję waszą obecność.

Zamarzyło mi się uszycie jakiejś małej rzeczy, takiej, żebym mogła ją szybko skończyć. Padło na kosmetyczkę, na którą kiedyś niechcący trafiłam w sieci. Znalazłam ją po raz drugi TUTAJ i już nie mogłam się powstrzymać. Zwłaszcza, że miałam w moich zbiorach podobną szmatkę.

Tak wygląda:




Środek:
 Miłego oglądania....

sobota, 30 lipca 2011

Grandmother's flower garden czyli ogród babuni - WIP

Nie, nie jest jeszcze gotowy. To jest moje ręczne szycie heksagonów, ale wstyd się przyznać, trwa już ....kilka lat. Nie, żebym bez przerwy szyła. Wręcz te przerwy są zbyt długie. To jest jedna z moich ostatnich prac, rozpoczętych dawno temu i nie ukończonych. Mam nadzieję, że może pokazanie na blogu zmobilizuje mnie do bardziej intensywnej pracy. Ciągle jakieś nowe pomysły okazują się ważniejsze i do natychmiastowego wykonania........

Na razie istnieje w tej postaci:


Tutaj trochę więcej (tło tylko ułożone, niestety):


Zbliżenie:

Tak więc bardzo proszę o trzymanie kciuków, żeby mi się chciało tak bardzo, jak mi się nie chce tego robić....

środa, 27 lipca 2011

Kołderka dla Oleńki cd.

Właśnie przed chwilą odebrałam telefon od Mamy Oleńki z podziękowaniem dla cioć kołderkowych za wielkie serca i pracę. W tle słyszałam wesołe szczebiotanie Oleńki, podobno bardzo jej się podoba kołderka. Zdjęcia na razie dopiero obiecane.
To było takie wzruszające.......

wtorek, 26 lipca 2011

Wyróżnienia

Spotkała mnie ostatnio wielka niespodzianka, dostałam wyróżnienie od kiboko,  Ani121971  i  biety. Bardzo, bardzo dziękuję, polecam serdecznie te blogi, naprawdę warto tam zaglądać a może i zagościć na stałe.

 Ucieszyło mnie to niezmiernie ale i wprawiło w niejakie zakłopotanie (m. in. ze względu na pierwszą rzecz, którą napisałam o sobie). Umieściłam też sobie na bocznym pasku taki znaczek, że dziękuję za wyróżnienia. Ale poczułam się tak, jakbym nie chciała przyjąć prezentu, przeznaczonego dla mnie. Dlatego też postaram się tym razem.

Wstawiam skopiowane zasady:
- Umieszczenie  podziękowania i linku do blogera, który przyznał nagrodę.
- Skopiowanie i wklejenie logo na swoim blogu.
- Napisanie o sobie 7 rzeczy.
- Nominowanie 16 innych blogerów (nie można nominować blogera, który przyznał nagrodę)
- Napisanie im komentarzy, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.

A teraz blogi ( zastanawiam się, dlaczego właśnie 16? Tylko 16? Kolejność nie ma żadnego znaczenia.

O sobie:
  • Marzę o tym, żeby doba była dłuższa, chociaż o kilka godzin
  • Uwielbiam szyć wszystko, a w szczególności patchwork
  • Przepadam za zbieraniem grzybów 
  • Za jedzeniem grzybów - niekoniecznie
  • Bardzo sobie cenię szczerość
  • Lubię czytać
  • Chciałabym mieć kota (prawdziwego)



niedziela, 24 lipca 2011

Kołderka dla Oleńki

Dziękuję za cudowne komentarze pod poprzednim postem, nie przypuszczałam, że tyle przemiłych osób tam zajrzy.... I witam nowych obserwatorów.

Następna kołderka w ramach projektu   Kołderki za jeden uśmiech. Oleńka lubi zwierzątka i właśnie taka jest tematyka haftów, które zawsze mnie niezmiennie zachwycają, bo są fantastyczne a ja nie "krzyżykuję".


Tym razem ich autorkami są: Tenia Opole, Henia Śrem, JolaP,  Kasia Malbork, Agnieszka Jelenia Góra, Danuta Śrem, Agnieszka, Renata Jasło, Halina Jasło, Lucyna Jola Warszawa, Kasia Bugaj, Halina  Czechowice-Dziedzice. Tę śliczną tkaninę, która jest tłem dla strzałek, podarowała na potrzeby projektu Dusia z Chicago.
Jeszcze jedno zdjęcie z trochę innym oświetleniem.


Spód kołderki - udało mi się znaleźć materiał w pieski:


I kołderka zwinięta, przygotowana do pakowania i wysyłki:


Mam nadzieję, że Oleńka pięknie się uśmiechnie......

środa, 13 lipca 2011

Spirala - bargello spiralne (quilt without corners)

Dziękuję za kibicowanie i cierpliwość. Za komentarze i  w ogóle za obecność, za domysły i ciekawe spostrzeżenia. Wszystkim serdecznie dziękuję.

Wczoraj skończyłam moje "dzieło".  Jest to quilt szyty metodą bargello. Cała sztuka  polega na tym, że jest to koło, które składa się z 36 kawałków o kącie 10 stopni. Zdawałam sobie sprawę, że pomyłka o 1 mm na jednym kawałku, może spowodować różnicę w obwodzie o 36 mm. Ale wszystko się udało.
Inspiracją był okrągły quilt (chyba serweta, bo prezentowany był na leżąco), który widziałam na
13 Europejskiej Wystawie Patchworku w Ste Marie-aux-Mines we Francji,  którą zwiedzałam z koleżankami w 2007 roku. To było tutaj. Tam co roku jest wystawa.
 Miałam też dylemat przy szyciu, bo jeden etap to uszycie tej środkowej, okrągłej części (nie chciałam zostawić w tej postaci) a drugi - to doprowadzenie do postaci  z jakimiś kątami prostymi...
A teraz pokazuję po trochu:


I następne:

Detale, pikowanie
Zbliżenie na środek:

W pozycji wiszącej (trochę krzywo wisi):

Widoczne tylko "okrągłe":

Spód, dobrze widoczne pikowanie:


Na koniec trochę liczb: wymiary quiltu 1,40 x 2,00 m; średnica spirali  1,30 m: użyłam 18 kolorów  i 743 kawałki tkanin,  i nie wiem, ile nici. Szycie maszynowe, tylko środek szyty ręcznie przy pomocy freezer paper. Pikowanie maszynowe. Quilt ten może służyć jako makata do powieszenia na ścianę (ma wszyty tunel) lub jako narzuta na pojedyncze łóżko.

czwartek, 7 lipca 2011

Fragment.....

Nie mogę się oprzeć....... Wstawiam jeden element tego, nad czym  ostatnio spędzam czas. Jeszcze nie wiem dokładnie, co mi z tego wyjdzie ostatecznie....


To taka zagadka. Najśmieszniejsze, że dla mnie też....

Pozdrawiam wszystkich obserwatorów mojego bloga:)

środa, 6 lipca 2011

Guzik

Jakiś czas temu dostałam od koleżanki w prezencie.....guzik. Ale jest to guzik, który traktuję z wielkim nabożeństwem. Jest bardzo stary, nawet nie wiadomo, jak bardzo stary. Zrobiony  ręcznie. Składa się z metalowego kółeczka o średnicy ok. 2 cm i całej reszty, tzn. środka misternie uplecionego z nici, prawdopodobnie za pomocą igły. Kółeczko jest już trochę przekrzywione, ale i tak widać wszystko, co najważniejsze, w tym niespotykanym guziku.  Musiałam go Wam pokazać, bo to rzadkość w tych czasach...


Lewa strona wygląda tak:


Dziękuję bardzo wszystkim za odwiedziny i komentarze. Dzięki miłym, zaglądającym tutaj osobom mam zachętę i motywację do dalszej pracy. Teraz mam zaczęty dosyć trudny projekt, więc potrzebuję jeszcze trochę czasu....

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Różana altanka

I znowu róże.  Duże, małe  i jeszcze mniejsze. Przeróżnej wielkości. Wzór przeplatanki zafascynował mnie do tego stopnia, że postanowiłam go po prostu uszyć. Nie jest trudny. Ta narzuta ma mniej pikowanek, niż poprzednia, ale dzięki temu jest trochę bardziej miękka. Wypikowana jest cieniowanymi nićmi. Ponieważ największych róż miałam mniej, niż bloków, na tle z małych różyczek zostały wypikowane ich kontury :)


Detale:


Spód (też w róże:

Inne ujęcia:




Oczywiście  miałam przygodę podczas szycia, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło :) Otóż przez pomyłkę ciachnęłam spód o 10 cm węższy, niż planowałam :( Czyli na styk. Pikowałam ze strachem wielkim, wiadomo, czym grozi sytuacja ze spodem o wielkości dokładnie takiej, jak wierzch! No i na szczęście wszystko dobrze się skończyło, pasowało idealnie, aż byłam zdziwiona.

piątek, 10 czerwca 2011

Dresden Plate

Nareszcie skończyłam coś, co było zaczęte bardzo dawno. Jakoś mi było nie po drodze. Nawet założyłam sobie teczkę do przechowywania niekompletnych bloków... Sama skomplikowałam wzór, bo ten najbardziej popularny wzór Dresden Plate ma ostre zakończenia promieni   podobne do tego tutaj, a ja zaczęłam szyć zaokrąglone. Osoby, które szyły po krzywiznach, wiedzą, co to znaczy.
Końcowy efekt:


I detale:



A tak wygląda spód:
Z boku:


Bardzo jestem zadowolona, że udało mi się skończyć te  Talerze dresdeńskie. W sumie projekt nie był zbyt trudny, ale włożyłam w niego bardzo dużo pracy. Robiłam to wszystko intuicyjnie, bo nie miałam żadnego tutoriala do tego sposobu. Szczególnie podobają mi się narożniki. Ponieważ takie narożniki zastosowałam - wyszło mi dosyć szerokie obramowanie więc żeby zachować logiczny sens, musiałam tak właśnie  pikować.....
Miłego weekendu życzę:)))

środa, 8 czerwca 2011

Słodkie szmatki

Już wczoraj dostałam  tę wyczekaną przesyłkę z wygraną w Szmatce Łatce.  Sporo czasu spędziłam na oglądaniu i przekładaniu szmatek. Są cudne. Wszystkie z kolekcji  Fairy Frost Michaela Miller'a,  każda jest innego koloru, a wszystkie przysypane srebrnym cieniem. Muszę wymyślić jakiś specjalny projekt, do którego je użyję, na razie jeszcze nie wiem, co to będzie, ale na pewno coś wyjątkowego.


Tak już mam, że największą radość sprawiają mi  szmatki. Wiem, że nie jestem wyjątkiem, więc bardzo miło jest należeć do grona  podobnych osób :)
Dziękuję Szmatce Łatce za zorganizowanie Candy z taką wspaniałą nagrodą. Sklep, który takie tkaniny przeznacza na nagrodę, ma jeszcze wiele innych, równie atrakcyjnych. Tu jest link do sklepu.

sobota, 4 czerwca 2011

Zielone i czerwone, czyli polne maki, czyli wyprawa na pola

Nie samym szyciem człowiek żyje... Zachciało mi się dzisiaj zielonego, ale nie szmatki :) Okazało się, że czerwonego też było do woli. I trochę niebieskiego. Czasami jakiś fiolecik. I żółcień.
Muszę się z Wami podzielić tymi widokami...
Ostatnio wydawało mi się, że najbardziej zachwycają mnie piękne tkaniny, ale - okazało się, że  nie tylko......
Maki - jeszcze chyba nigdy nie widziałam ich tyle.


Samotne drzewo, a w dalekiej perspektywie  miasto.


Znowu maki.



Drewniany krzyż na rozstajach.




I droga, tak jakby tam kończył się świat....

piątek, 3 czerwca 2011

Szpilka

Wczoraj trafiłam w szpilkę podczas szycia. Nie pierwszy raz zresztą, ale tym razem wyjątkowo pięknie się zgięła. Kiedyś dawniej, w czasie rozmów na temat mocowania tkanin, słyszałam, że nigdy nie złamie się igła, jeśli szpilki wpięte są prostopadle do kierunku szycia.... Tak właśnie wpięta była ta szpilka. Co prawda, ku mojemu zdziwieniu, igła się nie złamała, nawet się nie wygięła.  Ale jednak ten przypadek należy potraktować jako wyjątkowo szczęśliwie zakończony, mogło się to skończyć np. zablokowaniem maszyny.


środa, 1 czerwca 2011

Wygrałam, wygrałam candy....

Wygrałam candy w Szmatce Łatce ! Taka niespodzianka, jestem w szoku. Pierwsze candy i pierwsza wygrana..... Jeszcze nigdy dotąd niczego nie wygrałam. Szmatki cudne, jak dostanę, to wszystko pokażę :) Bardzo się cieszę, przy  okazji zajrzałam do sklepu i znalazłam mnóstwo pięknych szmatek! I akcesoriów do patchworku. Ale wpierw muszę się nacieszyć wspaniałym prezentem.  Dziękuję Szmatce Łatce za zorganizowanie takiego wspaniałego candy!!!!!