Mili goście

piątek, 17 czerwca 2016

Egzotyczne Bałkany

Z wycieczki na Bałkany mamy około  tysiąca zdjęć, przemierzyliśmy prawie 3,5 tysiąca kilometrów i przekraczaliśmy wiele razy granice państw. Wspaniałe miejsca, zupełnie inne klimaty i zwyczaje. Spróbuję wystawić trochę zdjęć, ale nie sposób pokazać zbyt wiele.
Na początek niezwykle widowiskowy temat: góry i Adriatyk.


Pierwszy etap podróży to Belgrad, miasto pełne zieleni. A w nim cerkiew św. Sawy, największa prawosławna cerkiew na świecie, cała z białego marmuru.
 I ruiny twierdzy Kalamegdan nad brzegiem Dunaju i Sawy
Potem Czarnogóra, na kilka dni w Sutomore w hotelu nad brzegiem Adriatyku, tuż przy plaży.
Stamtąd wyprawa do Parku narodowego doVirpazar nad Jeziorem Szkoderskim - rejs po jeziorze.

Następnie zwiedzanie Budvy - klimatyczne miasteczko ze średniowiecznymi murami, wąskimi uliczkami starego miasta, wspaniałą plaża  oraz kontrastem w postaci luksusowych hoteli niektórych z własnymi ogrodami.

Po drodze zamknięta dla turystów wyspa św. Stefana

Następnego dnia Kotor - perła wybrzeża czarnogórskiego, znajdująca się na liście UNESCO. Urokliwe, wąskie uliczki miasta, katedra św. Trifona. 


 Później rejs statkiem po Boce Kotorskiej, najgłębszym fiordzie południowej Europy u podnóża pasma Lovcen do kościółka Matki Boskiej Skalnej, położonego na sztucznej wyspie.



Następny dzień to przejazd do Mostaru, to już Hercegowina. 
W Mostarze zwiedzanie meczetu, Starówki i słynnego, kamiennego mostu, wyślizganego na gładko przez mieszkańców i turystów.
Potem Blagaj z klasztorem derwiszów u podnóża niesamowitej skały. 
I źródła rzeki Buny, które wygląda tak, jak na zdjęciu i wypływają z niego niesamowite ilości wody. Jest to krótka rzeka, po kilku kilometrach wpada do Neretwy.

I Sarajewo, stolica Bośni i Hercegowiny. Most, na którym dokonano zamachu na arcyksięcia Ferdynanda. Kościoły katolickie, meczety, cerkwie prawosławne. Słynny rynek ze studnią i uliczką, na której pracują rękodzielnicy. Można tam kupić tygielki do parzenia kawy, młynki i inne wytwory, które nie są chińszczyzną, ale znacznie droższe. 

Taka ciekawostka:
I ostatni dzień wycieczki. Mohacs na Węgrzech. To już jak w domu :)


Niemożliwe jest pokazanie wszystkiego, to tylko zarys. Było wspaniale. Ciekawa jestem, czy ktoś dotrwał do końca tej relacji?

6 komentarzy:

  1. Ja dotrwałam! Z największą przyjemnością zwiedziłam wirtualnie te miejsca! Ale najbardziej cieszę się, że wypoczęłaś i wróciłaś pełna wrażeń, Joasiu :)
    Uściski przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała wycieczka i cudowne fotki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała wycieczka i cudowne fotki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeny jakie piekne widoki. To musiała być wspaniała wyprawa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczna wycieczka. I zdjęć nie jest za dużo, a raczej za mało.
    Też kocham podróże.
    Pozdrawiam serdecznie :*
    Marille z http://marilles-crochet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń